~Zuza
Zauważyłam nagle owinięty palec Marty . Przestraszyłam się i od razu zapytałam o co chodzi.
- Co jest z tym palcem mała ? - zapytałam wystraszona. Bandaż był cały w krwi... nie mogłam na to patrzeć.
- Przecięłam się - odparła spokojnie. Chwyciłam jej rękę , zdjęłam plaster i przemyłam jej ranę.
- Spokojnie , chwilkę poszczypie i przestanie - powiedziałam podając jej wodę do picia.
- Ale to mnie rozpierdala totalnie ! - powiedziała , a po policzku spłynęła jej łza.
- Jedziemy do lekarza, natychmiast ! - powiedziałam zarzucając płaszcz. Pomogłam przyjaciółce się ubrać i zaprowadziłam ją do samochodu.
Po 15 minutach byłyśmy już pod szpitalem. Pan doktor natychmiast nas przyjął.
- Masz dziewczyno szczęście , wystarczyłoby że być się jeszcze głębiej przecięła , trzeba by było odciąć palec - powiedział owijając mocno palec Marty. Widziałam jej zdenerwowaną minę.
-Panie doktorze? Trzeba będzie przyjeżdżać na jakieś kontrole ? - zapytałam
- Tak , jutro panie przyjadą na 18 - powiedział otwierając drzwi od gabinetu. Wyszłyśmy z budynku szpitala i wsiadłyśmy do samochodu . Włączyłam naszą ulubioną piosenkę i od razu poprawiły nam się humory . Jechałyśmy sobie powoli po mieście i przyglądałyśmy się nowej galerii handlowej niedaleko nas. Nagle zauważyłam na przystanku Roberta. Na twarz miał zsunięty full cap , a na nogach miał białe adidasy z nike. Od razu rzucił mi się w oczy. Zaparkowałam samochód zostawiając Martę w samochodzie . Rzuciłam mu się prosto w ramiona.
- A ty co robisz sam na przystanku ? - zapytałam.
- Czekam na autobus , bo nie mam jak dojechać na trening - powiedział obejmując mnie.
- Ja ciebie chętnie podwiozę - powiedziałam chwytając go za rękę i prowadząc w stronę mojego samochodu .
Podwiozłam go pod stadion i wysiadłam na chwilkę. On dał mi buziaka , a ja się zarumieniłam.
- Baw się dobrze - powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Bez ciebie tak się nie da - powiedział wchodząc na stadion.
Marta uśmiechała się do mnie całą drogę.
- Co jest ? - zapytałam.
- Jesteście słodcy - odparła.
- Weź mi przestań - powiedziałam otwierając drzwi od domu.
~Marco
Biegałem z Robertem cały czas na treningu. Coś mnie strzeliło i zapytałem:
- Jesteś z Zuzą ?
- A czemu pytasz ? - zapytał Robert.
- Tak sobie - powiedziałem.
- A jak ty z Martą , jesteście razem ? - zapytał .
- Jak na razie jesteśmy na dobrej drodze , ale jeszcze nie jesteśmy parą ! - opowiedziałem.
- No to tak samo jak ja z Zuzą - opowiedział popychając mnie na barierkę.
Nagle zrobiło mi się słabo , chyba musiałem się mocno uderzyć. Rozejrzałem się po sali , w której leżałem. Wokół mnie stali moi najbliżsi przyjaciele łącznie z Martą. Czułem tylko , że mam owinięty brzuch .Podniosłem lekko koszulkę i zobaczyłem wszystko sine. Wyglądało to masakrycznie , ale jakoś musiałem to znieść..
poniedziałek, 6 maja 2013
sobota, 4 maja 2013
Chwila grozy..
Wróciłam do domu, a że byłam sama postanowiłam przygotować sobie kolację. Kroiłam właśnie pomidory na sałatkę kiedy nagle głęboko się przecięłam.
-Cholera ! -wrzasnęłam.
Niestety w domu nie było plastra więc musiałam iść do najbliższej apteki kupić opatrunek. Było ciemno, szłam coraz szybciej bo palec coraz mocniej krwawił. Byłam już niedaleko, gdy nagle ktoś zaszedł mnie od tyłu ,zakrył usta ręką i wciągnął siłą w jakąś pustą alejkę.
-Zostaw mnie ! -krzyczałam.
-Zamknij się ! -powiedział wysoki, łysy dobrze zbudowany mężczyzna.
Płakałam, tak strasznie się bałam.
-Puszczaj sku*wielu ! -krzyknęłam po Polsku.
-A więc mamy tutaj młodą Polkę -powiedział drugi, również po Polsku.
-Czego ode mnie chcecie ?! -płakałam.
-Nie często spotykamy tutaj takie ładne, młode Polki -powiedział spokojnie trzeci.
~Ich trzech ja sama - już po mnie. -myślałam.
Nagle w końcu alei ujrzałam blondyna. Tak to on .
-Marco ! -krzyknęłam.
-Marta ? Czego od niej chcecie ?! Spie*dalać ! Już bo zadzwonię po policję ! -krzyknął a jeden z nich zaszedł go od tyłu i uderzył w brzuch.
Marco natychmiastowo zareagował, odwrócił się i uderzył go pięścią. A oni ? Po prostu zwiali.
-Marco, gdyby nie ty...-płakałam.
-Już dobrze. Ej, co z twoim palcem ?! -zapytał.
Spojrzałam na zakrwawiony palec. Reus szybko wyjął chusteczkę i pobiegł po plaster do apteki. Następnie opatrzył ranę.
-Dziękuję -powiedziałam.
-Za co ? Każdy inny na moim miejscu zrobił by to samo -oznajmił.
-Za to, że się pojawiłeś -odparłam i przytuliłam go.
Usiedliśmy na ławce.
-Naprawdę Ci dziękuję -powiedziałam jeszcze roniąc łzy, Marco nie odpowiedział tylko zbliżył się do mnie i mnie pocałował ale nagle się oderwał.
-Przepraszam nie powinienem był -posmutniał.
-Dlaczego ? Mi się podobało -uśmiechnęłam się.
Marco odwiózł mnie do domu. Po kilkunastu minutach staliśmy już pod moim domem.
-Wejdź -powiedziałam.
-Nie chcę robić Ci kłopotu -oznajmił a ja wciągnęłam go do środka.
-Kawę, Herbatę, Wodę, Sok ? A może coś mocniejszego ? -zapytałam.
-Prowadzę -skrzywił minę.
Rozpętała się potworna burza. Zuza zadzwoniła, że zostanie u Roberta bo nie chce wracać w taką burzę.
-Możesz zostać na noc, nie puszczę Cię w taką burzę do domu -stwierdziłam.
-Nie chcę przeszkadzać -mówił.
-Zostajesz ! Nie mam się z kim napić -powiedziałam radośnie.
-Skoro nalegasz -stwierdził.
Wzięłam z barku butelkę czerwonego wina i dwa kieliszki. Oglądaliśmy film, pijąc wino. Nim spostrzegliśmy butelka została pusta. Cóż nie pozostało nic oprócz sięgnięcia drugiej. Po wypiciu dwóch butelek byliśmy już nieźle wstawieni. Nie wiedziałam co robię, co mówię gdy nagle palnęłam.
-Podobasz mi się Reus !
-Ja ? Jestem brzydki i głupi, nikomu się nie podobam -mówił.
-A moim zdaniem jesteś śliczny, fajny i mądry -uśmiechnęłam się.
-Ale wiesz co ? Ty też mi się podobasz -powiedział całkiem poważnie.
Nie zdziwiłabym się gdyby powiedział to jakiś zwykły chłopak. Ale do cholery powiedziała to gwiazda Bundesligi - Marco Reus.
Obudziłam się rano na kanapie oparta o Reusa. Nie spał.
-Głowa mi pęka ! Co się wczoraj działo? -zapytałam.
-Słaba główka ! A ja pamiętam wszystko ! Powiedziałaś mi że Ci się podobam ale po pijaku...czyli to nie prawda -posmutniał.
-Tak ? Cholera ! Ale podobno po pijaku mówi się prawdę -zarumieniłam się.
Zrobiłam śniadanie i pożegnałam Reusa bo spieszył się na trening. Zaraz potem wróciła Zuza.
~Zuza
-Wróciłam ! -krzyknęłam.
-Nareszcie -odparłam.
-Haha -zaśmiała się.
-I jak tam z Robertem ? -zapytała podejrzliwie.
-Co raz lepiej ! -odpowiedziałam.- A z Marco ? -zapytałam.
-Nie uwierzysz, nocował u mnie i... -nie dokończyła.
- I ? -zapytałam.
-Pocałował mnie -podskoczyła z radości.
-Serioo ? -cieszyłam się. -Mnie Robert... też -piszczałam.
Byłyśmy takie szczęśliwe.
piątek, 3 maja 2013
Randka i zaproszenie na mecz !
Robert podjechał po mnie punktualnie
o 17 i zapukał do drzwi. Wpuściłam go na chwilę do domu , gdyż musiałam jeszcze
ubrać kurtkę. Wyglądał dzisiaj świetnie , uwielbiam kiedy chłopacy noszą
trampki , już czułam , że szykuje się ciekawy dzień.
- Świetnie dziś wyglądasz ! – powiedział
do mnie. Przecież wyglądałam normalnie , miałam ubrane wysokie spodenki ,
bokserkę i vansy.
- Dziękuję , ty też wyglądasz pięknie
– powiedziałam uśmiechając się.
- Ajć , nie musisz mnie tak słodzić –
odparł. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu. Robert dał mi okulary
przeciw słoneczne i kazał oprzeć się. W takim samochodzie to ja mogłam nawet
spać. Zatrzymaliśmy się przed ogromnym domem , otaczał go wysoki płot. Za domem
był ogromny ogród z kwiatkami i drzewkami. Czułam się bardzo wygodnie. To nie
był jeszcze koniec.. w środku było jeszcze lepiej. Na niskiej półce stało
ogromne akwarium. Siadłam na wysokiej kanapie i oglądałam wszystko co się dało.
- Ślicznie masz tu – powiedziałam puszczając
mu oczko .
- Niedawno miałem remont , ale
dziękuję – powiedział siadając obok mnie. Przez jakąś chwilę nie odzywaliśmy
się do siebie.
~Robert
Nie wiedziałem o co ją zapytać. Jej
wielkie niebieskie oczy przykuwały mój
wzrok . Zebrałem się na odwagę i spytałem.
- Chciałabyś może czegoś się napić?
- Tak – odparła.
~ Marta
Przebrałam się w luźniejsze ciuchy i z niecierpliwością czekałam na Zuzę. Jej najwidoczniej się nie śpieszyło , więc wyszłam na spacer. Spotkałam po drodze pana Juergena.
-Cześć Marta –
powiedział.
- Witam - odpowiedziałam.
- Miałabyś ochotę
przyjść na mecz? – zapytał.
- Tak , mam już
bilety , ale dziękuję – powiedziałam.
- Wiesz , że jak
wygramy z Bayernem to świętujemy ? Będziesz tam z nami ? – wypytywał mnie.
- No zobaczymy , bo
mam jeszcze współlokatorkę – powiedziałam mu .
- Dobrze , ja już
muszę lecieć . Papa ! – powiedział .
- No do zobaczenia –
odpowiedziałam i szłam przed siebie.
Pogoda dzisiaj była cudowna. Szłam sobie uliczką i przyglądałam się wszystkim szczęśliwym parom , tego mi brakowało…
Pogoda dzisiaj była cudowna. Szłam sobie uliczką i przyglądałam się wszystkim szczęśliwym parom , tego mi brakowało…
czwartek, 2 maja 2013
Randki
~Marta
Obudziłam się rano, w sumie było już prawie południe. Zuzy koło mnie nie było. Zeszłam do kuchni i ujrzałam ją rozpromienioną jak nigdy.
-A ty co taka szczęśliwa ? -zapytałam zaspana.
-Dzwonił do mnie ! -krzyknęła radośnie.
-Co? Kto? -zapytałam.
-Jak to kto ? No Robert -oznajmiła mi.
-Naprawdę ?! -nie dowierzając pytałam.
-Tak ! Zaprosił mnie do siebie -uśmiechała się.
Fajnie gdyby do mnie Marco też zadzwonił, ale chyba raczej nie zrobi tego pierwszego kroku.
~Marco
Trzymałem w dłoni telefon, wybrany numer '' Marta '' zadzwonić czy nie ? A jeżeli ona tego nie chce ? Wstydzę się troszeczkę. Ale cóż raz się żyje.
-Halo ? -odezwał się prześliczny głos w słuchawce.
-Marta ? To ja Marco, bo wiesz miło nam się wczoraj rozmawiało i może..ja..to znaczy ..Poszłabyś ze mną na kawę ? -zapytałem w końcu wprost.
-Chętnie ! -odparła radośnie.
-To może dzisiaj o 14:30 w tej kawiarni co wczoraj ? -zapytałem.
-Okej -odparła a ja się rozłączyłem.
A jednak się zgodziła, opłacało się zadzwonić.
~Zuza
Cieszę się, że Marco zaprosił Martę ale jeszcze bardziej, że Robert mnie ! Nim Marta spostrzegła zrobiła się godzina 14:00 a miała przejechać pół miasta w 30 min. Szybko ją zawołałam.
-Martaaa ! -krzyknęłam.
-Tak ?! -zapytała.
-Zbieraj się dziewczyno już 14:00 ! -oznajmiłam.
-Co ?! Już idę ! -krzyknęła z góry.
Po 5 min zeszła.
-I jak ? -zapytała.
-Pięknie, pięknie a teraz jedź bo się spóźnisz i tyle będzie -poganiałam ją.
~Marco
Czekałem już w kawiarni niecierpliwie. Zbliżała się 14:40, to już 10 minut po czasie. A jeżeli się rozmyśliła. Nagle wparowała do kafejki.
-Cześć ! Przepraszam za spóźnienie ale straszne korki były -tłumaczyła się.
-Uff a już myślałem że nie przyjdziesz -odetchnąłem z ulgą.
Usiadła na przeciw mnie. Zamówiłem jej Latte i ciasto. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
-Słyszałeś że Zuza ma randkę z Robertem? -zapytała.
-Tak ! Pochwalił mi się, pasują do siebie ! -stwierdziłem.
-Masz rację -odparła.
-Jakby nie mówić my też mamy '' randkę '' -powiedziałem żartobliwie a ona się zarumieniła.
-W sumie..tak -odparła.
Patrzyłem jej głęboko w oczy. Czułem, że nie skończy się na przyjaźni bo wiem, że już coś do niej czuję a to zaledwie jeden dzień. Mam nadzieję, że ona też.
-O której maja tą rankę ? -zapytałem.
-O 17:00 -odparła.
-To Robert tam pewnie szaleje -śmiał się Marco.
-Ty chyba Zuzy nie widziałeś?! Od samego rana biega jak szalona po całym domu i piszczy z radości -śmialiśmy się.
-Też tak robiłem jak się zgodziłaś iść tutaj ze mną -stwierdziłem fakty.
-Nic nie chce mówić ale ja niby też -zaczęła się śmiać.
Świetnie nam się rozmawiało. Jakbyśmy znali się kto wie z 2 lata a może i więcej, jak najlepsi przyjaciele. Dobrze, że się tak dogadujemy. Nadeszła 17:00. Marta musiała się zbierać więc postanowiłem ją odwieźć aby znowu nie tłukła się przez pół miasta autobusem.
~Marta
Wkrótce zajechaliśmy na miejsce.
-Może wejdziesz ? -zapytałam.
-Chętnie ale kiedy indziej muszę jeszcze skoczyć do urzędu -oznajmił.
-Okej to do zobaczenia -ucałowałam go w policzek.
-Do zobaczenia -zrobił to samo.
Obudziłam się rano, w sumie było już prawie południe. Zuzy koło mnie nie było. Zeszłam do kuchni i ujrzałam ją rozpromienioną jak nigdy.
-A ty co taka szczęśliwa ? -zapytałam zaspana.
-Dzwonił do mnie ! -krzyknęła radośnie.
-Co? Kto? -zapytałam.
-Jak to kto ? No Robert -oznajmiła mi.
-Naprawdę ?! -nie dowierzając pytałam.
-Tak ! Zaprosił mnie do siebie -uśmiechała się.
Fajnie gdyby do mnie Marco też zadzwonił, ale chyba raczej nie zrobi tego pierwszego kroku.
~Marco
Trzymałem w dłoni telefon, wybrany numer '' Marta '' zadzwonić czy nie ? A jeżeli ona tego nie chce ? Wstydzę się troszeczkę. Ale cóż raz się żyje.
-Halo ? -odezwał się prześliczny głos w słuchawce.
-Marta ? To ja Marco, bo wiesz miło nam się wczoraj rozmawiało i może..ja..to znaczy ..Poszłabyś ze mną na kawę ? -zapytałem w końcu wprost.
-Chętnie ! -odparła radośnie.
-To może dzisiaj o 14:30 w tej kawiarni co wczoraj ? -zapytałem.
-Okej -odparła a ja się rozłączyłem.
A jednak się zgodziła, opłacało się zadzwonić.
~Zuza
Cieszę się, że Marco zaprosił Martę ale jeszcze bardziej, że Robert mnie ! Nim Marta spostrzegła zrobiła się godzina 14:00 a miała przejechać pół miasta w 30 min. Szybko ją zawołałam.
-Martaaa ! -krzyknęłam.
-Tak ?! -zapytała.
-Zbieraj się dziewczyno już 14:00 ! -oznajmiłam.
-Co ?! Już idę ! -krzyknęła z góry.
Po 5 min zeszła.
-I jak ? -zapytała.
-Pięknie, pięknie a teraz jedź bo się spóźnisz i tyle będzie -poganiałam ją.
~Marco
Czekałem już w kawiarni niecierpliwie. Zbliżała się 14:40, to już 10 minut po czasie. A jeżeli się rozmyśliła. Nagle wparowała do kafejki.
-Cześć ! Przepraszam za spóźnienie ale straszne korki były -tłumaczyła się.
-Uff a już myślałem że nie przyjdziesz -odetchnąłem z ulgą.
Usiadła na przeciw mnie. Zamówiłem jej Latte i ciasto. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
-Słyszałeś że Zuza ma randkę z Robertem? -zapytała.
-Tak ! Pochwalił mi się, pasują do siebie ! -stwierdziłem.
-Masz rację -odparła.
-Jakby nie mówić my też mamy '' randkę '' -powiedziałem żartobliwie a ona się zarumieniła.
-W sumie..tak -odparła.
Patrzyłem jej głęboko w oczy. Czułem, że nie skończy się na przyjaźni bo wiem, że już coś do niej czuję a to zaledwie jeden dzień. Mam nadzieję, że ona też.
-O której maja tą rankę ? -zapytałem.
-O 17:00 -odparła.
-To Robert tam pewnie szaleje -śmiał się Marco.
-Ty chyba Zuzy nie widziałeś?! Od samego rana biega jak szalona po całym domu i piszczy z radości -śmialiśmy się.
-Też tak robiłem jak się zgodziłaś iść tutaj ze mną -stwierdziłem fakty.
-Nic nie chce mówić ale ja niby też -zaczęła się śmiać.
Świetnie nam się rozmawiało. Jakbyśmy znali się kto wie z 2 lata a może i więcej, jak najlepsi przyjaciele. Dobrze, że się tak dogadujemy. Nadeszła 17:00. Marta musiała się zbierać więc postanowiłem ją odwieźć aby znowu nie tłukła się przez pół miasta autobusem.
~Marta
Wkrótce zajechaliśmy na miejsce.
-Może wejdziesz ? -zapytałam.
-Chętnie ale kiedy indziej muszę jeszcze skoczyć do urzędu -oznajmił.
-Okej to do zobaczenia -ucałowałam go w policzek.
-Do zobaczenia -zrobił to samo.
Zauroczenie
~ Zuza
Siadłyśmy z Martą na kanapie i
zaczęłyśmy sobie opowiadać wszystko po kolei.
- Masz jego numer ? – zapytała Marta.
- Tak , mam. Podał mi jak szliśmy
ulicą – powiedziałam rzucając poduszką w przyjaciółkę. Widziałam jej oczy ,
była taka zauroczona Marco. Zresztą ja Robertem też , ale nie byliśmy jeszcze
na tym etapie co oni.
- Wyglądacie razem prześlicznie –
powiedziała uśmiechając się.
- Pasujesz do Reusa. Teraz tak
szczerze , jesteście już parą ? – zapytałam z ciekawości.
- Nie no coś ty. Przytulił mnie , bo
było mi strasznie zimno – powiedziała śmiejąc się na głos. Coś mi tutaj nie
pasowało.
- Wiesz , że to wyglądało na coś
więcej ? – zapytałam stanowczo. Byłam już wymęczona całym dniem , więc
zbierałam się wziąć prysznic. Łazienka w nowym domu była po prostu marzeniem ,
a basen , który miałyśmy był jednym z najlepszych rzeczy w naszym mieszkaniu . Włączyłam
muzykę i odpłynęłam w wielkiej wannie pośród piany. Dawno nie brałam takiej
kąpieli. Po umyciu twarzy nałożyłam maskę i poszłam do łóżka. Czułam się jak , Królewna
. Wielki pokój , ogromne łóżko … po prostu uwielbiam takie wygody.
~Marta
Nie mogłam zasnąć . Cały czas myślałam o słodkim
blondynie. Wzięłam swoją kołdrę i położyłam się obok Zuzy.
- Mogę ? – zapytałam.
- No pewnie, chodź – powiedziała
posuwając się dla mnie.
- Cały czas o nim myślę –
powiedziałam zarumieniona.
- Ja o Robercie też , ale jakoś się
uspokoiłam. Spokojnie jutro się pewnie
spotkacie, mała – powiedziała przytulając mnie.
- Tak to na pewno , ale chciałabym
żeby ułożyło się nam oby dwóm . – powiedziałam.
- O mnie się nie martw dam sobie radę
– powiedziała do mnie zamykając oczy.
~ Robert
Chciałbym zaprosić Zuzę do domu , ale
się trochę wstydzę . Nie wiem co ona sobie o mnie pomyśli , przecież dopiero
dzisiaj się poznaliśmy . Muszę przyznać , że Marco ma lepsze powodzenie niż ja.
Zresztą mam jeszcze dosyć czasu , przecież one będą się tutaj uczyły to tym
bardziej.
Nowy Dom !
~Marta
Od 2 dni mieszkamy z Zuzą w Dortmundzie. Tata kupił nam przepiękny duży dom. Już w miarę się zadomowiłyśmy. Dzisiaj mój ojciec obiecał, iż zabierze nas na trening Borussii Dortmund. Od poranka się z tego cieszyłyśmy, chciałyśmy poznać wszystkich piłkarzy nie pomijając Reus'a, Lewandowskiego i Goetze - trzech największych ciach tego klubu. Ubrałam się i czekałam na Zuzę.
-I jak wyglądam ? -zapytała.
-Ślicznie, ślicznie ! Ale chodź już ! -krzyknęłam
Po chwili podjechał po nas mój tata i ruszyliśmy w stronę stadionu.
Usiadłyśmy na trybunach i przyglądałyśmy się chłopakom.
Nagle ujrzałam trzech przyjaciół.
-Zuza, Zuza ! Patrz tam są ! -szturchnęłam koleżankę.
-Jacy oni śliczni ! -odparła.
-Uśmiechaj się patrzą na nas -oznajmiłam.
Nie wiem jak to się stało ale po chwili podeszli do nas.
-Cześć jestem Robert.
-A ja Marco.
-Ja Mario, miło poznać -uśmiechnęli się.
-Ja jestem Zuza a to jest Marta -przedstawiła nas.
-Co tutaj robicie ? -zapytał Marco.
-Przyjechałam z tatą i Zuzą na was popatrzeć -zaśmiałam się.
-Z tatą ? -zapytał Mario.
-Z Thomasem Zetzmannem -wyjaśniłam.
-Ty jesteś jego córką ? Nie wiedziałem że Thomas ma córkę. -powiedział Robert.
Porozmawialiśmy chwilę i wezwał ich Klopp. Zaczęłyśmy z Zuzą rozmawiać o tym, ze właśnie ich poznałyśmy. Aż piszczałyśmy z radości. Byłam w niebo wzięta bo przecież poznałam Marco ! Odkąd znam Borussię się w nim kocham.
~Zuzanna
Właśnie poznałam Roberta, przecież od dawna się w nim '' bujam ''. Nie możliwe, poznałam największą gwiazdę Bundesligi i Reprezentacji Polski. Zawsze o tym marzyłam. Po treningu gdy wychodziłyśmy ze stadionu wpadłyśmy na kogoś zupełnie niespodziewanie.
-Oj przepraszam -powiedziała Marta nie zerkając na kogo wpadła.
-To my przepraszamy ! -powiedziały dwa znane mi głosy.
-A to wy ! -powiedziałam gdy ujrzałam Marco i Roberta.
-Wpadliśmy na taki pomysł z Marco...może poszłybyście z nami na kawę i ciastko? -zapytał Robert.
-Czemu nie ? -odparła Marta.
-To idziemy ! -powiedziałam.
Po paru minutach byliśmy już w kawiarni. Piliśmy latte i zajadaliśmy się ciastkami. Miło nam się rozmawiało. Tym bardziej, że siedziałam na przeciw Lewandowskiego, a Marta - Reusa.
Było na prawdę fajnie, ale robiło się ciemno i pora była wracać do domu.
-Odprowadzimy was ! -zaproponował Marco.
-Nie ma takiej potrzeby -uspokoiła go Marta.
-Ale my chcemy! -powiedział Robert.
-Skoro nalegacie -odparłam.
-Mam pomysł ! Zuza i Robert idziecie inną trasą ty Lewy wiesz którą i ja i Marta też zobaczymy kto dojdzie szybciej ! -powiedział Reus.
Tak też zrobiliśmy.
~Marco
Szliśmy z Martą powoli bo wiem, że wygramy gdyż wybrałem tam krótszą trasę. Marta bardzo mi się podobała, nie powiem Zuza też była bardzo ładna, ale jednak coś ciągnęło mnie to Marty i wiedziałem też, że Zuzą jest zainteresowany Robert. Było już całkiem ciemno i zimno.
-Nie jest Ci zimno -zapytałem towarzyszki.
-Trochę jest, chodźmy szybciej -oznajmiła a ja zdjąłem swoją skórzaną kurtkę i założyłem jej.
-Ale teraz tobie będzie zimno -zaśmiała się.
-Nie -powiedziałem i złapałem ją za rękę.
~Robert
Było zimno więc objąłem Zuzę i pędziliśmy do jej domu. Gdy dotarliśmy na miejsce na schodach siedzieli już Marco i Marta w objęciach, byłem zdziwiony, że Marco zdobył ją prędzej niż ja Zuzę.
-Marco oszuście !- krzyknąłem.
-Haha ! -zaśmiał się.
-Z czego się śmiejecie- zapytała Zuza.
-Oszukali nas, skrócili sobie drogę ! -oznajmiłem jej.
-Ale przynajmniej miło nam się szło -uśmiechnęła się Zuza.
Rozstaliśmy się i ja z Zuzą weszłyśmy do domu.
Od 2 dni mieszkamy z Zuzą w Dortmundzie. Tata kupił nam przepiękny duży dom. Już w miarę się zadomowiłyśmy. Dzisiaj mój ojciec obiecał, iż zabierze nas na trening Borussii Dortmund. Od poranka się z tego cieszyłyśmy, chciałyśmy poznać wszystkich piłkarzy nie pomijając Reus'a, Lewandowskiego i Goetze - trzech największych ciach tego klubu. Ubrałam się i czekałam na Zuzę.
-I jak wyglądam ? -zapytała.
-Ślicznie, ślicznie ! Ale chodź już ! -krzyknęłam
Po chwili podjechał po nas mój tata i ruszyliśmy w stronę stadionu.
Usiadłyśmy na trybunach i przyglądałyśmy się chłopakom.
Nagle ujrzałam trzech przyjaciół.
-Zuza, Zuza ! Patrz tam są ! -szturchnęłam koleżankę.
-Jacy oni śliczni ! -odparła.
-Uśmiechaj się patrzą na nas -oznajmiłam.
Nie wiem jak to się stało ale po chwili podeszli do nas.
-Cześć jestem Robert.
-A ja Marco.
-Ja Mario, miło poznać -uśmiechnęli się.
-Ja jestem Zuza a to jest Marta -przedstawiła nas.
-Co tutaj robicie ? -zapytał Marco.
-Przyjechałam z tatą i Zuzą na was popatrzeć -zaśmiałam się.
-Z tatą ? -zapytał Mario.
-Z Thomasem Zetzmannem -wyjaśniłam.
-Ty jesteś jego córką ? Nie wiedziałem że Thomas ma córkę. -powiedział Robert.
Porozmawialiśmy chwilę i wezwał ich Klopp. Zaczęłyśmy z Zuzą rozmawiać o tym, ze właśnie ich poznałyśmy. Aż piszczałyśmy z radości. Byłam w niebo wzięta bo przecież poznałam Marco ! Odkąd znam Borussię się w nim kocham.
~Zuzanna
Właśnie poznałam Roberta, przecież od dawna się w nim '' bujam ''. Nie możliwe, poznałam największą gwiazdę Bundesligi i Reprezentacji Polski. Zawsze o tym marzyłam. Po treningu gdy wychodziłyśmy ze stadionu wpadłyśmy na kogoś zupełnie niespodziewanie.
-Oj przepraszam -powiedziała Marta nie zerkając na kogo wpadła.
-To my przepraszamy ! -powiedziały dwa znane mi głosy.
-A to wy ! -powiedziałam gdy ujrzałam Marco i Roberta.
-Wpadliśmy na taki pomysł z Marco...może poszłybyście z nami na kawę i ciastko? -zapytał Robert.
-Czemu nie ? -odparła Marta.
-To idziemy ! -powiedziałam.
Po paru minutach byliśmy już w kawiarni. Piliśmy latte i zajadaliśmy się ciastkami. Miło nam się rozmawiało. Tym bardziej, że siedziałam na przeciw Lewandowskiego, a Marta - Reusa.
Było na prawdę fajnie, ale robiło się ciemno i pora była wracać do domu.
-Odprowadzimy was ! -zaproponował Marco.
-Nie ma takiej potrzeby -uspokoiła go Marta.
-Ale my chcemy! -powiedział Robert.
-Skoro nalegacie -odparłam.
-Mam pomysł ! Zuza i Robert idziecie inną trasą ty Lewy wiesz którą i ja i Marta też zobaczymy kto dojdzie szybciej ! -powiedział Reus.
Tak też zrobiliśmy.
~Marco
Szliśmy z Martą powoli bo wiem, że wygramy gdyż wybrałem tam krótszą trasę. Marta bardzo mi się podobała, nie powiem Zuza też była bardzo ładna, ale jednak coś ciągnęło mnie to Marty i wiedziałem też, że Zuzą jest zainteresowany Robert. Było już całkiem ciemno i zimno.
-Nie jest Ci zimno -zapytałem towarzyszki.
-Trochę jest, chodźmy szybciej -oznajmiła a ja zdjąłem swoją skórzaną kurtkę i założyłem jej.
-Ale teraz tobie będzie zimno -zaśmiała się.
-Nie -powiedziałem i złapałem ją za rękę.
~Robert
Było zimno więc objąłem Zuzę i pędziliśmy do jej domu. Gdy dotarliśmy na miejsce na schodach siedzieli już Marco i Marta w objęciach, byłem zdziwiony, że Marco zdobył ją prędzej niż ja Zuzę.
-Marco oszuście !- krzyknąłem.
-Haha ! -zaśmiał się.
-Z czego się śmiejecie- zapytała Zuza.
-Oszukali nas, skrócili sobie drogę ! -oznajmiłem jej.
-Ale przynajmniej miło nam się szło -uśmiechnęła się Zuza.
Rozstaliśmy się i ja z Zuzą weszłyśmy do domu.
Bohaterowie !
Zuzanna Żuchowska
Najlepsza przyjaciółka Marty, córki fizjoterapeuty
Borussii Dortmund. Wyjeżdżają razem do Dortmundu
do taty Marty, studiować dziennikarstwo sportowe.
Uwielbia piłkę nożną.
Marta Piech Zetzmann
Najlepsza przyjaciółka Zuzy, jej tata to
fizjoterapeuta Borussii. Studiuje ze swoją przyjaciółką
dziennikarstwo sportowe w Dortmundzie. Jej pasja to
piłka nożna.
Robert Lewandowski
Serdeczny przyjaciel Marco Reus'a i Mario Goetze.
Środkowy napastnik Borussii Dortmund. Singiel.
Nie interesuje go prawie nic poza piłką.
Marco Reus
Napastnik Borussii Dortmund, singiel. Nie potrafi żyć
bez swoich przyjaciół a mianowicie Lewandowskiego i
Goetze. Uwielbia grać w piłkę nożną.
Najlepsza przyjaciółka Marty, córki fizjoterapeuty
Borussii Dortmund. Wyjeżdżają razem do Dortmundu
do taty Marty, studiować dziennikarstwo sportowe.
Uwielbia piłkę nożną.
Marta Piech Zetzmann
Najlepsza przyjaciółka Zuzy, jej tata to
fizjoterapeuta Borussii. Studiuje ze swoją przyjaciółką
dziennikarstwo sportowe w Dortmundzie. Jej pasja to
piłka nożna.
Robert Lewandowski
Serdeczny przyjaciel Marco Reus'a i Mario Goetze.
Środkowy napastnik Borussii Dortmund. Singiel.
Nie interesuje go prawie nic poza piłką.
Marco Reus
Napastnik Borussii Dortmund, singiel. Nie potrafi żyć
bez swoich przyjaciół a mianowicie Lewandowskiego i
Goetze. Uwielbia grać w piłkę nożną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



